O pracy instruktora tańca Taniec

Kogo bogowie chcą ukarać robią go pedagogiem
Emil Zegadłowicz

Od 2007 roku pracuje jako instruktor tańca i na prawdę uwielbiam swój zawód!!! Uważam że, nie ma nic piękniejszego niż robienie tego co się kocha i jeszcze dostawanie za to pieniędzy. Jednak bycie nauczycielem przy ogromie zalet (o których napiszę w innym poście 😉 ), ma też swoje ciemne strony. Praca jako nauczyciel tańca nie jest dla każdego. Osoby ciche, niepewne siebie bez przebojowości raczej się nie sprawdzają (mówię to na podstawie swoich obserwacji, chociaż nie chce generalizować, oczywiście wyjątek może potwierdzić regułę). Tu nie chodzi tylko o naukę kroków czy choreografii. Możesz mieć mega kreatywność i niesamowite umiejętności taneczne, ale bez wysokich zdolności przekazywania swojej wiedzy, cierpliwości oraz miłości do tego co robisz daleko nie zajdziesz. Trzeba też pamiętać, że na pierwszym planie są dzieciaki a nie ambicje czy ego instruktora.

Bycie nauczyciedance_instructor_decallem tańca jest bardzo odpowiedzialnym zajęciem. Często dzieciaki są zagubione, bo rodzice przyprowadzili ich na zajęcia wbrew ich woli, albo są bardzo pobudzone bo przez cały dzień siedziały w ławce szkolnej, albo smutne, albo zmęczone, albo im się nie chce, albo chce się za bardzo i tak dalej, i tak dalej… Jak wszyscy ludzie – mają swoje nastroje i humory. I tak nauczyciel tańca ma tych humorów 20 na zajęciach i musi przygotować grupę do pokazu, przedstawienia czy po prostu musi z nimi popracować. Co więcej sam też ma swoje nastroje, z którymi musi sobie radzić ;), co często kosztuje go bardzo dużo energii. I teraz od niego zależy jak te zajęcia przebiegną. Muszę powiedzieć, że trochę mi zajęło uczenie się robienia dobrych zajęć. Opracowywanie metod co robić kiedy ktoś płacze, albo przeszkadza, jak tłumaczyć żeby dotarło, jak utrzymywać ich skupienie, koncentracje i przede wszystkim dyscyplinę. To wszystko to kwestia praktyki i ciągłej pracy nad sobą, szukania nowych rozwiązań i sposobów na dotarcie do uczniów. Kosztuje to masę energii, czasu i zdrowia.
Czasem zdarza się też tak, że dostaje się porządnego kopniaka w pupę… tak, że aż serduszko zaboli. Bo niestety dużo dzieciaków nie umie mówić dziękuje, przepraszam czy do widzenia. A to boli… włożyć kilka lat pracy w czyjś rozwój, nadgodziny, darmowe konsultacje, treningi, doszkalanie i dowiedzieć się, że uczeń odchodzi do konkurencyjnego zespołu i nawet nie przyjdzie powiedzieć do widzenia czy dziękuje… albo przyjdzie tylko z pretensją i oburzeniem, że już nie jestem taka fajna jak kiedyś… mega mocne, ale cóż trzeba być odpornym i edukować innych by tak nie postępowali z nikim, nie tylko z nauczycielami tańca 😉

 

Nie mniej jestem wdzięczna za rolę jaką dostałam od życia. W chwilach takich jak dzień nauczyciela, urodziny czy święta, albo na finałowym pokazie lub zawodach zapomina się o wadach i dostrzega się same zalety tego zawodu. Kocham moich uczniów wiem, że jestem dla nich przykładem cieszy mnie to i wiem, że muszę się mocno starać by przekazywać im same pozytywne wartości, budować ich pewność siebie i dawać im siłę by radziły sobie z problemami, tymi tanecznymi i tymi życiowymi. Jestem wdzięczna za swoją pracę i misję którą powierzył mi wszechświat. Wiem, że mimo chwil zmęczenia i czasem momentów porażki jest to coś w czym świetnie się czuje i doskonale sprawdzam. Zdaje sobie sprawę, że nie jestem idealna, ale czuję, że jestem dobrym pedagogiem i mam dobrą energię którą chętnie się dziele z moimi uczniami.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *