O pracy instruktora tańca II Taniec

Bycie instruktorem tańca to jeden z najfajniejszych zawodów świata ! Wiem pisałam jakiś czas temu o ciemnych stronach tego zawodu… możecie to przeczytać -> tu, ale tak na prawdę to super praca! Serio! Spadło to na mnie dość nagle. Nigdy nie myślałam o tym że będę mieć taki zawód ( miałam być aktorka lub archeologiem hahaha) uwielbiałam taniec od zawsze to fakt, ale żeby to była moja praca… W sumie zaczęło się od fitnessu,  pisałam o tym trochę w poście szewc ,marzenia, filozofia zapraszam tam po szczegóły. Pierwsze zmagania instruktorskie podjęłam mając chyba 17 lat a tak na serio pracuje od 19 roku życia. Wynika że ten rok to moje 10 lecie pracy instruktorskiej Hmmm , dobrze wiedzieć ..

Podczas studiów prowadzenie zajęć było dla mnie zajęciem dorywczym, dzięki kasie mogłam sobie opłacać dojazdy na uczelnie i pomoce naukowe plus swobodnie imprezować 😉 oczywiście w zamyśle miało to być tymczasowe zajęcie bo przecież trzeba mieć ‚poważną’ pracę… Cóż zawsze wiedziałam, że jestem trochę inna i udowodniłam że będąc ‚panią od tańców’ mogę się swobodnie utrzymać, a do tego żyć na przyzwoitym poziomie dlatego z dorywczego zajęcia uczyniłam mój sposób na życie! Zawsze czułam że robiąc coś co lubię i co mnie rozwija nie muszę martwić się o pieniądze. Dawno temu usłyszałam ‚rób to co kochasz a pieniądze same do ciebie przyjdą’. Frazes, ale u mnie to działa i się cały czas sprawdza. Wydaje mi się, że dużo ludzi nie może z tego skorzystać bo, albo nie wierzą w swoje pasje, albo nie wiedzą co tak naprawdę ich kręci i pociąga. Ja miałam to szczęście, że wiedziałam co kocham i uwierzyłam że moja miłość – TANIEC i praca z ludźmi to będzie mój sposób na zarabianie.

To na prawdę wdzięczny zawód! Uwielbiam te momenty kiedy przychodzę na zajęcia a dzieciaki cieszą na mój widok, albo gdy uczę ich nowych kroków i widzę tą ekscytację w oczach ‚wow, ale to fajne’. Albo gdy ciężko razem pracujemy i  ćwiczymy, na początku układ wygląda słabo, aż w końcu następuje klik i szał wszystko zaczyna wyglądać i nabierać kształtu. A występy! Twarze szczęśliwych rodziców, uczniowie zaaferowani pokazem, ja przejęta, mimo że wiem, że wszystko się uda. Albo zawody, z bardziej zaawansowanymi grupami, rany jaka ja jestem dumna, kiedy widzę moich uczniów na scenie dających z siebie maksa. A ten smak zajęcia pierwszego miejsca w turnieju ‚pierwsze miejsce zdobywa…’ – uczucie nie do opisania! I te wszystkie ‚kocham panią’ od młodszych uczniów (starsi nie są tacy wylewni, chociaż wiem, ze mnie kochają tylko trochę inaczej to okazują 😉 ) ja wiem, że oni wszystkie panie kochają , ale wciąż jest mi miło. I te wszystkie prezenty, rysunki, niespodzianki, kwiatuszki w dni nauczyciela czy na zakończenie roku, że tak powiem serce się raduje. Zawsze wtedy zapominam o tym co złe i przepełnia mnie radość i wdzięczność za to gdzie jestem i kim jestem.

Pomijając emocjonalne plusy zawodu instruktora tańca trzeba powiedzieć, że opłaca się być instruktorem. Zarobki godzinowe są rożne w zależności od doświadczenia, miejsca, szkoły itd., ale są ona zazwyczaj naprawdę przyzwoite. Przyznacie, koleżanki i koledzy tancerze, że ciężko jest utrzymać się z samych pokazów tanecznych w Polsce… nie kręci się tu, aż tyle teledysków czy filmów tanecznych. Oczywiście nie jest to niemożliwe, można się załapać do dobrze opłacanego zespołu, który daje regularne pokazy na rożnych eventach, ale nie każdy ma szanse ponieważ tu liczy się wzrost, aparycja i takie tam. Natomiast KAŻDY tancerz może stosunkowo łatwo zostać instruktorem. Wystarczy odpowiedni kurs instruktorki oraz szkoła/studio/centrum tańca czy dom kultury zainteresowany współpracą oraz indywidualne chęci.

Zostanie instruktorem jest więc na prawdę proste. Jednak potrzeba dużo czasu, energii i praktyki, żeby być dobrym instruktorem. Przez ten czas pracowałam z wieloma rożnymi grupami osób od 3 latków po 60 latków :) na szczęście uczniowie lubią moje zajęcia, nie mogą się doczekać „tańców”. Występy i pokazy to zazwyczaj sukces. Oczywiście nie od początku tak było, trochę czasu zajęło mi nauczenie się prowadzenia dobrze zajęć. Zwykły kurs nie wystarczy, potrzeba praktyki, praktyki i jeszcze raz praktyki. Ale da się jeśli się tylko chce.

Ja uczyłam się sama „po omacku” metoda prób i błędów. Pewne rzeczy sprawdzają się w danej grupie a w innej nie. Prowadząc zajęcia dużo dowiedziałam się też o sobie… Jak reaguje w sytuacjach stresujących, jak radzę sobie z nerwami, emocjami. Na tyle siebie znamy na ile się sprawdziliśmy. Co zrobisz gdy nagle dziecko zaczyna płakać na zajęciach, ktoś zaczyna się bić, albo gorzej krytykuje innych lub ciebie? Trzeba umieć zareagować i musi to być mądra reakcja w końcu w większości przypadków to będą dzieci, które patrząc na ciebie uczą się i naśladują Twoje zachowanie. Jestem nauczycielem tańca , ale nie tylko. Jak każdy nauczyciel masz wpływ na proces socjalizacji. Często słyszę że jestem drugą mama, autorytetem, jakimś wzorem to spora odpowiedzialność, ale też ogromny zaszczyt.

Oto moje przemyślenia dotyczące bycia instruktorem tańca, liczę że kogoś zainteresowały. To bardziej wprowadzenie bo chcę pisac więcej o moje pracy i doświadczeniach z tych 10 lat. W następnym poście podzielę się z Wami moimi 10 radami jak prowadzić udane zajęcia. Pozdrawiam

 


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *