Moje Bollywood Story – czyli jak to wszystko się zaczęło Taniec

Nie pamiętam dokładnie kiedy to było… Miałam może 14 albo 15 lat, wpadła mi w ręce gazeta z dołączonym filmem „Czasem Słońce Czasem Deszcz” wytwórnia Bollywood – musical, czas trwania 3 godziny. Intrygujące. Miałam wolny wieczór więc postanowiłam zaryzykować, obejrzałam. Kolory, taniec, śpiew, muzyka, romans wow obłęd, to było coś dla mnie. Ależ mi się to spodobało. Oszalałam, chciałam zobaczyć tego więcej, zaczęłam czytać, szukać innych filmów. Z każdym kolejnym moja fascynacja tym, dość odmiennym od tego co znałam, gatunkiem filmowym rosła. Oglądałam i zakochiwałam się coraz bardziej.

Ja to po prostu czułam. Oglądając teledyski jak dzieciak wyobrażałam sobie, że tam jestem. W mojej głowie zrodziło się szalone marzenie a gdyby tak zatańczyć w takim filmie. Na początku było to dość odległe i mało realne, coś jak ‚kiedyś będę gwiazdą albo wygram w totka’ – można sobie pomarzyć, ale wróćmy na ziemię. Z biegiem czasu zaczynało jednak nabierać kształtu, a może jednak mi się uda. Mogła bym pojechać do Indii pójść na jakieś castingi… hmm fascynacja bollywoodem rosła. Szczególnie kręciły mnie teledyski, muzyka i taniec. Uczyłam się układów z clipów, chodziłam na warsztaty. Sprawiało mi to ogromna przyjemność . Byłam w tym dość osamotniona bo nikt z moich znajomych nie złapał tego ‚klimatu’.

Jest rok 2013 dzwoni stary znajomy i mówi, że do Krakowa przyjeżdża ekipa filmowa z Indii i będą kręcić tu jakiś film. Potrzebują tancerzy i od razu pomyślał o mnie i że może bym chciała wsiąść udział i zrobić casting dla tancerzy. Hahahaha trochę to do mnie nie dotarło, że co film? ekipa z Indii?  ze bollywood co!?!?!?!? Hmmm nie możliwe, na pewno chodzi o jakąś polską produkcje inspirowaną bollywoodem. Oczywiście się zgodziłam i faktycznie okazało się ze na wiosnę 2013 roku przybyła prawdziwa ekipa bollywoodzka kręcić film w Krakowie!!! To było jak spełnienie moich najskrytszych marzeń. Tak bardzo chciałam być częścią filmu, myślałam ze będę musiała ruszyć do tych Indii a tu proszę nawet nie musiałam opuszczać Krakowa, szalone-  ja to jednak jestem dzieckiem szczęścia i prawo przyciągania działa u mnie w 100% – napisze o tym więcej bo to, aż niemożliwe. Bollywood przyjechał do mnie. To była przygoda życia! Poznałam niesamowitych ludzi, aktorów, tancerzy z którymi przyjaźnię się do dziś. Nie wiedziałam wtedy że dzięki tym znajomością w 2016 roku przeżyje jeszcze większa przygodę.

Praca w Krakowie nad filmem była niesamowitym przeżycie. Za ciosem chciałam się zebrać i jechać do Mumbaju spróbować sowich sił jako tancerz, ale nie odważyłam się. Stwierdziłam że dobre mam tu życie jestem szczęśliwa a jak wyjadę to to popsuję a tyle pracowałam na to żeby być tu gdzie jestem. Źle się z tym czułam, bo na prawdę chciałam jechać, ale mimo to nic nie zrobiłam. Teraz jestem wdzięczna że tak wyszło, widocznie musiałam się jeszcze czegoś nauczyć żeby w pełni skorzystać z tej podróży.

Impuls przyszedł na jednym z eventów organizowanym przez Michała Wawrzyniak w Kaliszu. Zapytał za ile sprzedałaś swoje marzenia… Kurde znałam odpowiedz umiałam to wyliczyć i było mi głupio bo wydaje mi się ze moje marzenia są dużo więcej warte niż wypłata. Tak bardzo chciałam jechać, ale wciąż brakowało mi odwagi by zacząć coś organizować w tym kierunku. Jednak gdy znów pojechałam do Kalisza na kolejny event uderzyło mnie to pytanie sto razy mocniej i musiałam podjąć decyzje czy dalej będę sprzedawać swoje marzenie czy może po prostu się ogarnę i pojadę. To wcale nie jest drugi koniec świata! Działasz czy marudzisz? Po za tym nie musisz się tam od razu przeprowadzać, jedź zobacz czy ci się podoba, jak wygląda praca tancerza itd. No i stało się poczułam że to jest ten moment podjęłam decyzje. Jadę choćby nie wiem co, nie ma odwrotu! Skonsultowałam się z mężem, szefostwem – wszyscy mnie wsparli. Dałam znać znajomym z Indii ze do nich jadę i po co jadę, a potem wszystko poszło już jak z płatka. Bez problemowo i gładko udało mi się pozałatwiać wszelkie konieczne przed wyjazdem sprawy i byłam gotowa :)

Pojechałam 16 stycznia 2016, taka byłam podekscytowana i zestresowana jednocześnie, aaaaaa robię to jadę. Ciekawe jak to będzie, tyle o tym marzyłam a co jak mi się tam nie spodoba… To trudno zobaczysz i będziesz wiedzieć, ciśniemy. Nie mogę uwierzyć że to już po wszystkim. To były jedne z najpiękniejszych dni w moim życiu. Jestem taka wdzięczna za tą podróż, za ludzi których spotkałam, za okazana mi życzliwość, za miejsca, okazje, za lekcje życiowe, za wszystko. I wiem, że byłam tam w idealnym momencie swojego życia. Prawo przyciągania działo jeszcze konkretniej niż kiedykolwiek. Spotkania z niesamowitymi tancerzami, choreografami, aktorami i reżyserami dały mi dokładnie to czego chciałam. Szok jak ten czas sunie, dlatego nie warto czekać i odkładać marzeń na później, na kiedyś.

Co ciekawe film kręcony w Krakowie w końcu będzie miał premierę 19 lutego, podobno gdzieś tam mnie widać 😉 bo tańczyłam w kilku teledyskach i byłam statystka. Cudowny ‚zbieg okolicznosci’ nie mogę się doczekać. Zobaczcie zwiastun

 


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *