Szewc, marzenia, filozofia… Motywacja

Dawno, dawno temu w odległym 2007 roku nie miałam pojęcia czym jest rozwój osobisty. Byłam na pierwszym roku studiów i czułam się głęboko nieszczęśliwa. Skończyłam właśnie liceum i nie dostałam się na kierunek o których wtedy marzyłam (teraz nawet nie wiem co to było) i wybrałam inny pierwszy lepszy na który miałam szanse się dostać – religioznawstwo. Poszłam na te studia bo przecież po liceum trzeba iść na studia co innego można robić..

W liceum byłam szczęśliwa. Przyjaciele, zabawa i TANIEC! Jak ja kocham tańczyć. Całe liceum byłam cheerleaderką, tańczyłam na ligowych meczach koszykarek, jeździłam na pokazy, dobrze się bawiłam. Niestety pod koniec ostatniej klasy coś poszło nie tak, powstały nieporozumienia i spięcia na linii tancerki trener i niestety musiałam odejść z zespołu.  Wtedy myślałam, trudno tak musi być, taniec to tylko hobby z tego się nie da przecież żyć..

W tym czasie mieszkałam z rodzicami więc o utrzymanie martwić się nie musiałam, ale studia opłacałam sama – 1500 zł semestr. Dostałam pracę u rodzinny, w warsztacie szewskim jako ekspedientka.  Zarabiałam 700zł na miesiąc za prace od poniedziałku do piątku po 7 godzin. Wszystko co zarobiłam przez dwa pierwsze miesiące odłożyłam na studia i musiałam iść jeszcze do rodziców i poprosić o stówę. Poszłam do banku i zapłaciłam te 1500zł które wydawały mi się wtedy kosmicznymi pieniędzmi. I było mi tak bardzo przykro… prawie się popłakałam przy tym okienku, ogarnęło mnie poczucie bezsilności i przygnębienia.

Wróciłam do warsztatu i poczułam, że ja nie chce tak żyć! Od wypłaty do wypłaty, ciężka praca, wyrzeczenia… nie!!! jak tak nie chce, odmawiam!!! Zaczęłam krzyczeć, że tak być nie może, że musze coś zrobić (spokojnie była wtedy sama w pracowni :) ). Wzięłam w impulsie kartkę i zaczęłam pisać co musze osiągnąć w przyszłości.

Do 2012

  •  kończę studia , kurs związany z tańcem
  •  mam pracę którą lubię i jest ona w jakiś sposób związana z tańcem
  •  biorę udział w ciekawym projekcie tanecznym
  •  zarabiam 2000zł miesięcznie (przy 700zł to wydawało się nierealne)
  •  jeżdżę po świecie, zwiedzam
  •  mam narzeczonego/ męża i jestem z nim szczęśliwa

I kilka jeszcze innych punktów które na ten 2007 rok wydawały mi się abstrakcyjne i nie osiągalne, ale postanowiłam że dam sobie 5 lat i się uda. Złożyłam kartkę, posklejałam jakimiś nalepkami, uspokoiłam się, schowałam do bocznej kieszonki w portfelu i zapomniałam…

Minęło 5 lat, przyszedł Grudzień 2012 robiąc świąteczne porządki, znajduje stary portfel, zerkam do środka a tu żółta posklejana kartka.. otwieram czytam i zaczynam płakać. Możecie mi wierzyć lub  nie, ale wszystkie absolutnie wszystkie punkty z mojej listy zostały zrealizowane!

Prze te 5 lat skończyłam 2 letnie studium instruktora tańca, zostałam trenerem fitness, rozpoczęłam współpracę z niesamowitymi klubami sportowymi i tanecznymi, wzięłam udział w ciekawych projektach tanecznych, poznałam wspaniałych ludzi z którymi przyjaźnię się do dziś. Moje zarobki przerosły moje oczekiwania, miałam na koncie kilka zagranicznych wycieczek i wyjazdów i byłam zaręczona z miłością mojego życia.

Jak do tego doszło? Cóż seria ‘przypadków’ i ‘szczęśliwych’ zbiegów okoliczności.

W 2007 moja Ciocia spotykała się raz w tygodniu ze swoimi koleżankami, żeby się coś poruszać i poćwiczyć. Pomyślała sobie o mnie, że skoro kiedyś tańczyłam to może im pomogę i zorganizuje jakieś zajęcia taneczne, chętnie się zgodziłam. Trwało to z pół roku, grupa się niestety rozsypała, ale zaczęłam myśleć, że może mogła bym prowadzić tego typu zajęcia gdzieś indziej. Na profesjonalny kurs  nie miałam wtedy kasy (wciąż pracowałam u szewca) wystawiłam więc ogłoszenie o pracę instruktora fitness na jakimś portalu i teraz słuchajcie tego!!!

Jestem w pracy dzwoni mój telefon, w tym samym momencie wchodzi jakaś dziewczyna, ale mówi żebym spokojnie odebrała. Dzwonią w sprawie ogłoszenia, rozmawiam, ale szybko okazuje się, że szukają kogoś z papierami, wiec nic z tego. Kończę a dziewczyna zagaduje mnie czy jestem instruktorem fitness no wiec mówię, że owszem znam się na tym, ale nie mam żadnych kwalifikacji, na co ona, że jej koleżanka otwiera właśnie klub fitness po za Krakowem i nie wymaga papierów tylko umiejętności. Wzięła mój nr, tamta zadzwoniła i po jednej lekcji próbnej zatrudniła mnie na dwa dni w tygodniu. Okazało się, że się sprawdzam, klienci mnie i lubią i szybko dostałam kolejne godziny pracy. Zaczęłam się rozkręcać, i mogłam sobie pozwolić na rezygnację z pracy u szewca

Czułam, że religioznawstwo to nie mój konik i zmieniałam kierunek studiów na dużo bardziej praktyczny – Filozofię (hahahahaha). To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Zaczęłam się otwierać na nowe idee, poznałam ludzi którzy wspierali moje pomysły i odłożyłam na kurs instruktora fitness. W trakcie kursu dostałam kolejną propozycję pracy tym razem w klubie tańca. Jak się dziewczyna dowiedziała, że byłam kiedyś cheereaderką spytała czy nie chce też zacząć prowadzić zająć tanecznych z dziećmi, stwierdziłam czemu nie spróbować i okazał się to sukces. Zarabiałam coraz więcej wiec zrobiłam studium instruktora tańca. W tym samym czasie odezwała się do mnie jedna z dawnych klientek (koleżanka mojej cioci) i zaprosiła do jeszcze innego klubu. Wszystko ułożyło się nawet lepiej niż to sobie wymarzyłam!

Po co to piszę. Chce przez to pokazać, że możemy dokonywać zmian w naszym życiu. Nie jesteśmy skazani na jakiś model funkcjonowania, to my decydujemy jak będzie wyglądała nasza przyszłość. Jeśli jasno i wyraźnie określimy czego pragniemy i będziemy gotowy zrealizować swoje pragnienia Wszechświat, Bóg, okoliczności nam pomogą! Wszystko się pięknie ułoży jeśli będziemy otwarci i gotowi żeby to wykorzystać. Tyle „zbiegów okoliczności” doprowadziło mnie do realizacji moich postanowień, że sama nie mogę w to uwierzyć.

Ale najważniejsza sprawa jaką chce przekazać to to, że możesz robić to co kochasz! Ja mam taniec i pracę z ludźmi, a co Ty lubisz robić? Skup się na tym co przynosi Ci radość a istnieje duże prawdopodobieństwo reszta się ułoży.  Pamiętaj warto marzyć i wyznaczać sobie cele :)

Życzę Wam miłego dnia !


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *