Cieszą Cię sukcesy innych? Motywacja

Długo zbierałam się żeby napisać ten post, pierwsze notatki mam z października zaszłego roku – nawet blog jeszcze nie funkcjonował a ja już wiedziałam, że jak kiedyś go uruchomię to napisze coś na temat uczuć jakie mamy względem sukcesów i szczęścia innych ludzi – czy są to podziw i inspiracja czy raczej złość, zazdrość może żal… Ale musiało to dojrzeć w mojej głowie i teraz dopiero czuje że jestem gotowa, żeby jasno przedstawić o co mi chodzi w tym temacie.

Bardzo dobry cytat przeczytałam ostatnio a propo tego o czym chce dziś napisać :

Prawdziwych przyjaciół nie poznajesz w biedzie, ale po tym jak reagują na twój sukces

Nic bardziej trafnego. Każdy z nas chce być szczęśliwy. Cieszyć się życiem, zdrowiem, powodzeniem. Odnosić sukcesy na rożnych płaszczyznach, a przy tym być docenionym przez ludzi, którzy są dla nas ważni. Często udaje nam się ‚coś’ osiągnąć, dokonać i jesteśmy z siebie dumni, szczęśliwi, pełni energii i pierwsze co chcemy zrobić to podzielić się tym z kimś kto jest dla nas ważny. A tu często okazuje się, że nasi ‚przyjaciele’ czy ‚dobrzy znajomi’ są zbyt zajęci swoimi sprawami i niestety nie maja czasu zainteresować się tym co u nas. Lub najzwyczajniej na świecie mają to gdzieś… oczywiście jest to smutne. Ale czy to faktycznie oznacza, że nie są naszymi prawdziwymi przyjaciółmi? Wszak przyjaciel powinien Cie wspierać, cieszyć się Twoim szczęściem, dopingować i kibicować dalszym wyzwaniom, lub okazać chociaż odrobinę entuzjazmu. Z drugiej strony jest to fajna okazja do refleksji czy i my czasem się tak nie zachowujemy? Czy jesteśmy dobrymi przyjaciółmi? W końcu żyjemy swoim życiem, w swoim świecie w którym gramy główną rolę a inni są tylko postaciami drugoplanowymi i w gonitwie własnych spraw, może bywa tak, że nie zauważamy ich i ich sukcesów, mniejszych czy większych. Skoro my tak czasem robimy to może oni też mają do tego prawo…

mentalframe-wzor-36

Dlatego warto najpierw pogadać, zanim się na kogoś obrazisz i będziesz mieć żal że ‚cie nie kocha’ bo nie zlajkował foty.  Wyznaję zasadę by mówić bliskim znajomym i przyjaciołom, że mam jakiś problem np. że potrzebuje ich wsparcia bo tego nie czuje. Jeśli im na mnie zależy wiem, że to zrozumieją. Oczekuje też od nich szczerości by mówili mi o swoich oczekiwaniach względem mnie. Zachęcam do takiej praktyki wszystkich, warto usiąść i szczerze pogadać z przyjacielem, masz wtedy szanse na doświadczenie zupełnie innego poziomu przyjaźni i zweryfikowanie kto tak na prawdę jest Twoim przyjacielem :)

 

Ale jest inna kwestia o której chcę napisać. Zdarza się niestety, że nie dostajemy wsparcia od znajomych nie dlatego, że są zabiegani tylko dlatego, że nie chcą nam go dać… Często wynika to z zazdrości, że my coś robimy realizujemy się a oni nie. Widzę to na każdym kroku, szczególnie wśród moich uczniów. Są takie dzieciaki które cisną, starają się, rozwijają, nie odpuszczają treningów, chodzą na warsztaty i w konsekwencji stają się dużo lepsze od reszty. Doceniam ich bo przecież o to chodzi, żeby iść do przodu i być coraz lepszym. Zdarza mi się doceniać takie osoby publicznie, jak myślcie jak reaguje reszta, ta nie doceniona?  99% dzieciaków nawet się nie uśmiechnie, nie podjedzie do koleżanki, kolegi i nie powie głupiego gratuluje, faktycznie ostatnio jesteś dużo lepszy/lepsza. Nie ma opcji, wręcz się obrażają, że to nie oni zostali pochwaleni lub  łapią doła, są smutni i nieszczęśliwi. Początkowo mnie to złościło, co za koledzy, phi powinni się cieszyć i wziąć przykład a nie dołować się czy złościć. Nie wiedziałam wtedy jak im to wytłumaczyć, ale życie jest takie cudownie, że dostałam lekcję dzięki której doskonale rozumiem jak się czują takie dzieciaki i jakie to jest ciężkie cieszyć się sukcesem innych.

Jest rok 2013 , bollywood ekipa odwiedza Kraków, kto nie zna historii zapraszam do poczytania postów z serii Moje Bollywood Story tam szczegółowy opis mojej przygody :). Teraz będzie jednak o czymś innym niż zachwyt i piękne emocje bo w całej cudowności mojego bollywoodzkiego doświadczenia dostałam również bardzo mocną i bolesną lekcję… Prawdziwa bollywoodzka ekipa, amerykański choreograf, taniec, teledysk stroje aaaaaa spełnienie moich najskrytszych marzeń. Szał, pierwsze treningi, przygotowanie do kręcenia, choreograf robi ustawienie tancerzy i co jestem z boczku, w innym z tyłu, w następnym gdzieś w tle. Oddycham, ok ale jestem cieszę się. Przychodzi kolejny dzień nagrań choreograf wybiera kilka tancerek, mnie nie, i tańczą one rewelacyjny fragment choreografii w czadowej scenerii a ja stoję z boku. Uświadamiam sobie, że ktoś inny realizuje moje marzenie! Robi mi się naprawdę przykro… Inna scena, tańczy 5 dziewczyn przed kamera nagle choreograf mnie woła, ja już cała w skowronkach  a on prosi żebym oddała swoją bluzkę innej dziewczynie bo mam fajna i lepiej się będzie prezentować w kamerze. Czujecie to? … Jak myślcie cieszyłam się szczęściem innych? Pragnę zaznaczyć że w śród wybieranych dziewczyn jest jedna z moich przyjaciółek. Dopingowałam i wspierałam tych którzy realizowali coś o czym zawsze marzyłam a ja stałam zboku w czyjeś bluzce…? Oczywiście, że nie!!! Było mi tak przykro, myślałam że umrę z żalu. Czułam się skrzywdzona, oszukana, nieszczęśliwa i wściekła. Jak one mogły zabrać mi moje marzenie?! Głupi choreograf, głupie dziewczyny, wszystko jest głupie a ja jestem taka nieszczęśliwa… I sobie tak zostałam w tym swoim skrzywdzeniu.

Dopiero teraz widzę tą całą sytuację jasno i wiem czego miałam się nauczyć. Czemu byłam zła na dziewczyny? Bo robiły coś co ja chciałam, ok ale czy to ich wina, że spodobały się choreografowi? Że były w dobrej formie?  Że były lepiej przygotowane? Oczywiście, że nie! Przecież nie robiły mi na złość, realizowały siebie, o to chodziło, dać z siebie maksa. A ja, zamiast wziąć się w garść, wziąć z dziewczyn przykład, zamknęłam się w sobie i utknęłam w roli ofiary, użalając się na sobą, jakie to wszytko jest nie uczciwe. To była najgłupsza rzecz jaką mogłam sobie zrobić.

Teraz jestem wdzięczna za tamte wydarzenia i wiem, że dzięki nim jestem silniejsza a przy tym mam więcej pokory. Takie jest życie nie zawsze jest się numerem jeden, ale nie o to chodzi by się użalać tylko pracować nad sobą i iść do przodu. Z drugiej strony rozumiem teraz bardziej moich uczniów, rozumiem co mogą przeżywać i na podstawie mojej historii chce im pokazać jak sobie z tym radzić. Widzę że nie którzy korzystają z mojego doświadczenia i cisną, stając się lepszymi tancerzami.

Wnioski: nie jest łatwo cieszyć się sukcesem innych gdy osiągają coś o czym my zawsze marzyliśmy. Jednak zazdrość i krytyka (udało jej się bo jest wysoka, bo ładniejsza, bo ma kasę,  bo chuda, bo coś tam) nie ma sensu. Nie przybliży nas do realizacji marzenia. Mam rację? Mam!!! Przyznacie, że sensowniej jest wziąć przykład z tej osoby, dowiedzieć się jak pracowała na swój sukces i się tym zainspirować! Bądź zainspirowany a nie zazdrosny. Skoro oczekujesz by inni żeby Cię doceniali też doceniaj. Prawo brania i dawania – to co z siebie dajesz prędzej czy później wróci do Ciebie. Okazując dobro otrzymasz je z powrotem, nie koniecznie od tego komu je dałeś, ale wróci, słowo tak to już jest!

Zazdrość jest ludzkim uczuciem, nie ma się co za to biczować, też mi się zdarza ;). Ale gdy się pojawi zauważ to i się zastanów czy chcesz być zazdrosny? Warto? W sumie czemu jestem zazdrosna? Pomyśl i odpuść zajmij się działaniem, albo kogoś pochwal albo odejdź i nie żyw negatywnych emocji. Powtarzam to nie ma sensu.

A i jeszcze jedno nie czekaj na aprobatę innych po co Ci ona? Ja wiem to miłe, lubię być chwalona, no raczej, ale chodzi o to, że to Ja mam być z siebie dumna. Rozumiesz? Zrób to czego pragniesz i ciesz się swoim sukcesem bo to Twój sukces. Zawsze znajdzie się ktoś kto Cię skrytykuje, oceni albo powie, że on  osiągnął więcej i co z tego???!!! Nie daj się! Buduj swoją wewnętrzną pewność siebie, idź za swoimi marzeniami i chwal siebie masz do tego prawo. To Twój film i Ty jesteś głównym aktorem. Rób to co kochasz, bądź dobry dla innych na pewno będą osoby które Cie wesprą, ale to tylko dodatek nie czekaj na to.

Uff dość szczery i ciężki dla mnie wpis. Ale czułam, że chce go dodać. Liczę że Was zainteresował i wyciągniecie z niego jakieś wartościowe treści na przyszłość. Jak zwykle ślę moc pozytywnej energii trzymajcie się i zapraszam na FB, instagram oraz snapchat (filozofianita) !


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *