Diwali, fajerwerki, kryzys i inne czyli pierwszy tydzień w Mumbaiu Brak Kategorii / Motywacja

Pierwszy tydzień w Mumbaju za mną. Ciężko mi uwierzyć ze tak szybko zleciał, przy czym czuje się jak bym była tu już z miesiąc. Fenomen upływu czasu na wyjazdach, tez tak czasem macie? Może to przez to ze po prostu bardzo dużo rzeczy się zdarzyło wyciągu ostatnich siedmiu dni.

image

Trudne pożegnania z rodziną i przyjaciółmi, emocje związanie z podróżą, ekscytacja, stres, niepewność, opuszczenie strefy komfortu. Potem radosne powitania ze starymi znajomymi i z miastem… Miastem tak dziwnym, tak kolorowym i tak różnym od tego w którym dorastałam (Kraków i miss u). Przyleciałam akurat na festiwal Diwali, czyli święto światła największe wydarzenie w kraju. Pięknie oświetlone budynki, fajerwerki, ludzie tańczący w kolorowych strojach na ulicy szaleństwo.

image image image

Wow i potem po trzech dniach kryzys, wiem trochę szybko. ‚Tu jest za głośno, nie da się spać, wszystko jest nie tak, smród, brud, jestem zmęczona, wszystko mnie drażni, nawet na chwile nie jestem sama.’ Wiem, ze już tu byłam i nie powinno mnie to dziwić, ale pierwsza podróż to były wakacje, nie byłam sama byłam podniecona, zafascynowana i widziałam same pozytywy tego miejsca. No i komunikacja… Myślałam że mój angielski jest dość dobry a tu okazuje się ze nie umiem przekazać pewnych emocji w trakcie rozmowy, nie umiem wyrazić dokładnie o co mi chodzi, oni zaczynaja gadać w hindi ja nie wiem co sie dzieje aaaaaaa… Idzie zwariować.

image

Za dużo tego było jak na kilka dni. Jak 6 latek na obozie zadzwoniłam do mamy z płaczem ze tęsknie jestem zmęczona i wszystko mi się tu nie podoba. Na szczęście mam mądra mamę, która dodała mi otuchy. Rozmowa z mężem tez mnie uspokoiła potrzebowałam po prostu pogadać sobie po polsku z moimi bliskimi i już jest lepiej. Poza tym nikt nie mówił ze będzie łatwo, prawda? Zdawałam sobie z tego doskonale sprawę. Wyjście ze swojej strefy komfortu zawsze wiąże się z niewygoda i dyskomfortem, ale tylko tak możemy się rozwijać a przecież o to w życiu chodzi. Wiec cieszę się ze pierwszy kryzys mam za sobą. Ogarniam się, uczę jak tu wszystko funkcjonuje i powolutku jadę do przodu.

Mimo stresów i kryzysu powiem Wam ze otwierają sie przede mną takie możliwości pracy o których nawet nie śmiała bym kiedyś pomysleć. Szok! Przypadkowe spotkania i zbiegi okoliczności sprawiają ze mogę zajść dużo dalej niż planowałam. Nie mogę Wam za dużo napisać bo wszystko jest na razie w fazie ustaleń jak potwierdzę i konkretnie ustalę wszystko będę mogła coś upublicznić, nie ma co sie chwalić za wczasu ;p ale trzymajcie mocno kciuki proszę potrzebuje Waszego wsparcia.

Chociaż widzę ze najlepsze rzeczy mi się przytrafiają, kiedy nie spinam się tylko jestem zrelaksowana i wyczilowana. Wtedy moje prawo przyciągania po prostu działa na najwyższych obrotach. Postaram się ten stan pozytywnego nastawienia utrzymywać jak najdłużej. Chociaż zdaje sobie sprawę ze kolejne kryzysy są nieuniknione, ale pierwszy mam już za sobą wiec jest dobrze.

image

Pozdrawiam gorąco dajcie koniecznie znać czy ten wpis Was zainteresował
Buziak


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *